Slow Life i pandemia…
17 listopada 2020

Czas pandemii w naturalny sposób zachęca nas do zwolnienia tempa życia  i wprowadza  w filozofię  Slow Life, czyli z angielskiego „powolnego życia”. Kwarantanna i obligatoryjne izolatoria sprawiają, że trywialne  zdarzenia i drobne okruchy dnia codziennego nabierają esencjonalnego smaku, czyli dokładnie tak jak zakłada idea Slow Life...

Slow Life to pojęcie obejmujące takie koncepcje jak: „tu i teraz”,  uważność, otwartość poznawcza, ciekawość, medytacja, modlitwa i minimalizm. Innymi słowy Slow life przeciwstawia się  nieustannej potrzebie produktywności, „wyścigowi szczurów”, pracoholizmowi, konsumpcji fast food i gromadzeniu rzeczy. Życie w zgodzie z filozofią Slow Life to stawianie na pierwszym planie  relacji z bliskimi, autorefleksja, samorozwój,  umiarkowane używanie współczesnej  technologii, delektowanie się zdrowym jedzeniem. Slow life to uznanie, iż  bycie jest istotniejsze niż działanie, co nie oznacza wcale zanegowania twórczego życia i postępu. Nie świadczy też o egzystencji w żółwim tempie.

Ludzie preferujący koncepcję Slow life uciekają od zgiełku wielkiego miasta na rzecz cichego środowiska, celebrują milczenie, przestają być podatni na pręgież  efektywności, uwalniają się od potrzeby bycia dostrzeganym i docenianym. Mimo to nie pozostają w antagonizmie z tym, co nowoczesne i nie tępią rozwoju  technologii. Pozwalają sobie na życie w swoim indywidulanym rytmie, poszerzają przestrzeń na własne myśli i domowe aktywności, na poszukiwaniu równowagi i harmonii  w tym, co robią i  w tym, jacy są w głębi. Chodzi o życie w zgodzie ze swoją osobistą prawdą.

Nie da się oszukać natury ludzkiej, a ona jest taka, że osiada w wewnętrznym spokoju wiodąc  proste życie, wolne od stresów, w zgodzie z rytmem przyrody oraz w częstym obcowaniu z Matką Ziemią. Dbałość o fizyczną i psychiczną sferę, bliskie relacje z innym ludźmi – to niepodważalne mierniki długowieczności.

Mówi się, że natura zawsze wie, co robi, gdyż  w niej jest największa mądrość. Pandemia sprawia, że stajemy się bardziej uważni, potrafimy bardziej docenić zwyczajne spacery na „zielonej trawce” i prostotę codziennych czynności. Pandemia sprawia, że – chcąc nie chcąc – wielu z nas zostaje wprowadzonych na ścieżkę Slow Life.

To chyba dobrze…

 Autor tekstu:

Jolanta Poźniak

Komentarze